Nowy Jork żyje dla ekskluzywności. Uwielbia to, co widzą tylko nieliczni, chwile, które wydają się być tajemnicą podzielaną przez miasto i tych, którzy patrzą w górę. Manhattanheng należy do tej kategorii.
Zjawisko to występuje tylko cztery wieczory w roku. Słońce ustawia się w linii z siatką ulic zorientowanych ze wschodu na zachód. Opada bezpośrednio do kanionu drapaczy chmur, jakby ślizgał się po kanale ze stali i szkła.
Jedno z najbardziej oczekiwanych spektakli w Nowym Jorku. Mówiąc językiem astronomii.
Dzieje się tak pod koniec maja – dwukrotnie. I jeszcze dwa razy – w połowie lipca. Ale bądź ostrożny: tylko jeden z lipcowych terminów pozwala zobaczyć całe słońce. Z drugiej strony zobaczysz tylko połowę dysku. Ładne, ale nie jest to główne wydarzenie.
Skąd wzięła się nazwa
Termin został ukuty przez Neila deGrasse Tysona. Ten astrofizyk i popularny prezenter telewizyjny prawdopodobnie chciał nawiązać kontakt ze Stonehenge, starożytną brytyjską budowlą zbudowaną z kamieni, która mogłaby służyć jako rytualny kalendarz przesileń.
Ale jest pewien haczyk.
Manhattanhang to nie ceremonia. Nie ma żadnego kosmicznego projektu. To jest wypadek. Szczęśliwy geometryczny zbieg okoliczności, który powstał dzięki Planowi Komisarzy z 1811 r. Siatka ulic Manhattanu została następnie obrócona o 29 stopni na wschód od prawdziwej północy, aby dopasować ją do naturalnej orientacji wyspy.
Dwa wieki później to rozwiązanie pozwala cieszyć się pokazem świetlnym.
Przyzwyczailiśmy się myśleć, że słońce wschodzi na wschodzie i zachodzi na zachodzie. Tylko. I to prawda tylko dwa razy w roku. Podczas równonocy wiosennej i jesiennej. W pozostałej części cyklu rocznego punkty wschodu i zachodu słońca pełzają po horyzoncie. Dwa razy w roku pokrywają się z ulicami Nowego Jorku.
Zbieg okoliczności? Może. A może geometria po prostu znowu zwyciężyła.
To szczęśliwy przypadek zrodzony z planu z 1811 roku: nic więcej i nic mniej.
Kiedy patrzeć w górę
Zaznacz w swoim kalendarzu. Najważniejszym dniem jest 11 lipca.
W sobotni wieczór, około 20:20 czasu wschodniego (EDT), genialny dysk słoneczny idealnie wpasuje się pomiędzy budynkami. To pocztówkowy moment.
Następnego wieczoru, 12 lipca, sytuacja będzie inna. O 20:21 zobaczysz tylko połowę słońca. Również piękne, ale mniej dokładne.
Co jest lepsze, pytasz? Zależy, czy lubisz sztukę ukończoną, czy przerwaną.























