Wyjrzyj przez okno. Może niebo jest szare. Gruby. Alarmujące.

Znaczna część Stanów Zjednoczonych dosłownie „połyka” dym z pożarów lasów w Kanadzie. Chmura dymu rozciąga się od Środkowego Zachodu aż do wybrzeża Atlantyku. W światowych rankingach prowadzonych w czasie rzeczywistym Chicago, Detroit i Waszyngton zajmują najwyższe miejsca pod względem najgorszej jakości powietrza. To nie tylko zły dzień dla widoczności. Jest to stan nadzwyczajny dotyczący zdrowia publicznego.

Czym dym z pożarów różni się od zwykłego smogu?

Większość ludzi uważa złe powietrze za po prostu uciążliwość. Ból głowy, który wkrótce nadejdzie. Ale dym z pożarów lasów zachowuje się inaczej. Badanie przeprowadzone w 2021 r. dotyczące hospitalizacji z powodu chorób układu oddechowego w południowej Kalifornii wykazało alarmujące odkrycie. Stwierdzono, że narażenie na cząstki stałe pochodzące z dymu z pożarów jest dziesięć razy bardziej niebezpieczne niż narażenie na inne małe cząstki tej samej wielkości.

Mówimy o PM2,5. Cząsteczki stałe mniejsze niż 2,5 mikrona. Są na tyle małe, że z łatwością mogą przedostać się bezpośrednio do krwioobiegu.

Dlaczego to jest gorsze? Naukowcy nie udzielili ostatecznej odpowiedzi. Być może jest to unikalny chemiczny „koktajl” dymu. Być może w sposobie spalania paliwa. Tego jeszcze nie wiemy.

Statystyki śmiertelności mówią jednak głośno. Badanie opublikowane w lutym wykazało, że w latach 2006–2020 w Stanach Zjednoczonych dym z pożarów zabijał rocznie ponad 24 000 osób. Autorzy nie znaleźli żadnych dowodów na istnienie bezpiecznego progu. Każda ilość dymu była związana ze wzrostem ogólnej śmiertelności. Nawet minimalne.

„Nie ma dowodów na to, że istnieje «bezpieczny» poziom narażenia na dym z pożarów.”

Jest też ozon. Gdy ten dym dryfuje setki mil, napotyka światło słoneczne. Reaguje z zanieczyszczeniami miejskimi. Efektem był smog. Badanie opublikowane w czerwcu w czasopiśmie Science wykazało, że od 2011 r. liczba zgonów związanych z ozonem wytwarzanym przez pożary lasów rośnie średnio o ponad 3 zgony rocznie.

Wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne

Uszkodzenia fizyczne są udokumentowane. Stres psychiczny? Ona jest właśnie badana.

Dane są nadal ograniczone, ale organizacja Scientific American zgłosiła związek między toksycznym powietrzem a obniżonymi wynikami w nauce w szkołach. Wyższe wskaźniki depresji. Wysoki poziom stresu. Dokładny wpływ neurobiologiczny jest trudny do określenia, ale powiązanie istnieje.

Siłą napędową jest tutaj zmiana klimatu. Susze stają się coraz bardziej dotkliwe. Fale upałów trwają dłużej. Roślinność wysycha, czekając na iskrę. Częstotliwość i śmiertelność pożarów gwałtownie wzrosła.

Jak się chronić podczas silnego dymu

Co więc zrobić, gdy świat staje się pomarańczowy?

Zostań w domu. Zamknij okna. Trzymaj drzwi szczelnie zamknięte. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) zaleca to jako podstawową zasadę. Jeśli to możliwe, użyj oczyszczacza powietrza. Wysokiej jakości sprzęt naprawdę pomaga.

Jeśli jesteś w grupie ryzyka, zachowaj szczególną ostrożność. Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) uznają kobiety w ciąży, dzieci i osoby chore na astmę lub choroby serca za grupy wysokiego ryzyka.

Musisz wyjść na zewnątrz? Noś ochronę. Zwykła maska ​​chirurgiczna nie będzie działać. Potrzebujesz respiratora klasy N95. Jeszcze lepszy jest P100. Powinno dobrze pasować. Zatrzymuje najbardziej niebezpieczne cząstki.

Nie ćwicz na świeżym powietrzu. Głębokie oddychanie wciąga toksyny głębiej. Pomyśl o sportowcach na boisku lub biegaczach na bieżni. Ich płuca są poddawane ekstremalnemu obciążeniu. Wspomniany w oryginalnym raporcie finał Pucharu Świata stanął przed właśnie takim dylematem.

Nie mamy prostego rozwiązania problemu dymu związanego z klimatem. Tylko filtry, maski i zamknięte okna.

Powietrze może się oczyścić. A może nie. Na razie obserwujcie wskaźnik jakości powietrza. Trzymaj drzwi zamknięte przed światem zewnętrznym. 🌫️