To wszystko, lądowanie na Księżycu zostało odwołane.

Zaledwie miesiąc temu misja Artemis II przeprowadziła bezbłędny przelot rozpoznawczy obok Księżyca – czterech astronautów, zero problemów. A potem NASA wykonała ostry zwrot. Uwaga została przeniesiona na Artemis III. Następny lot testowy. Ostatni zanim faktycznie dotkniemy księżycowego pyłu. Przynajmniej tak to brzmiało. Dopóki nie zmienili zdania.

Wielki zwrot

Artemis III nie leci już na Księżyc.

Przynajmniej jeśli chodzi o lądowanie. Premiera planowana na koniec 2025 roku? Nie, czekaj, to koniec 2027. Daty są niejasne, plan płynny. Początkowo misja ta miała pozostawić ślady ludzkich butów na szarej księżycowej ziemi. Jednak w lutym NASA odrzuciła pomysł lądowania. Teraz to tylko test orbitalny. Dokowanie. Uścisk dłoni w próżni kosmicznej.

Kapsuła Orion, ten sam „statek”, który przewoził załogę Artemidy II na Księżyc i z powrotem, będzie próbował zadokować z lądownikiem księżycowym na orbicie okołoziemskiej. O ten kontrakt rywalizują dwie firmy: SpaceX ze swoim statkiem Starship i Blue Origin z Blue Moon. Żaden z nich nie był nigdy testowany w tak specyficznej konfiguracji. Prawdziwa plątanina zmiennych.

Ale NASA chce, aby astronauci robili coś więcej niż tylko połączenie dwóch statków kosmicznych. Chcą, żeby załoga wydostała się z Oriona. Przeniesiono do pojazdu zjazdowego. I symulował tę samą transmisję, która ostatecznie zadecyduje o tym, czy ludzie pozostaną na Księżycu, czy wrócą do domu.

„Po raz pierwszy NASA koordynuje pracę wielu statków kosmicznych… integrując nowe możliwości” – mówi Jeremy Parsons z programu Moon-Mars. Jest zadowolony ze złożoności: „Integrujemy więcej partnerów… aby się uczyć”.

Co dokładnie? Jak sprzęt oddziałuje na ludzi. Jak ludzie komunikują się z załogą naziemną. Jak zarządzać chaosem.

Kapsuła Orion otrzyma także „świeżą warstwę farby” – nową konstrukcję osłony termicznej zaprojektowaną w celu zmniejszenia ryzyka podczas ponownego wejścia w atmosferę. A załoga spędzi w nim więcej czasu niż podczas 10-sprintowego Artemisa II. O ile więcej? Nikt nie mówi.

Strefa niepewności

Wiele pozostaje nieznane.

Data premiery? Mniej więcej pod koniec 2027 r. Jest to okno pięciomiesięczne. Szerokie i otwarte. Kim są astronauci? Sekret. A może po prostu nie są jeszcze gotowi. Czas trwania misji? Gra w zgadywanie. Na podstawie danych ESA stary plan przewidywał trzy do czterech tygodni. Nowa skala? Kto wie.

A co z nauką? Czy zrezygnują z eksperymentu? Czy wnętrze zostanie ulepszone? Czy zmienią otoczenie? Cisza z Houston. Nawet orbita jest niewyraźna. Będzie to niska orbita okołoziemska, gdzieś poniżej 2000 km, podobnie jak Apollo 9 w 1969 roku. Pamiętacie Apollo 9? Trzej goście na niskiej orbicie okołoziemskiej bawili się w przebieranie modułem księżycowym, podczas gdy pozostali czekali na lot na Księżyc. Artemis III wydaje się być czymś podobnym. Jest po prostu… droższy.

Prawdziwe napięcie? Gotowość.

Starship i Blue Moon pozostały w tyle. Chronicznie, denerwująco z tyłu. Nie inaczej jest w przypadku nowych skafandrów kosmicznych nowej generacji od Axiom Space. Załoga miała je przetestować podczas spaceru kosmicznego na zewnątrz kapsuły. Czy skafandry kosmiczne poradzą sobie? Firmy obiecują, że im się uda. Zawsze przysięgają.

Czy to hazard? Bardziej prawdopodobne.

NASA twierdzi jednak, że wkrótce udostępni szczegóły. „Obserwujcie tę przestrzeń” – radośnie kończy się komunikat prasowy. Oglądamy. Czas ucieka. A Księżyc czeka, cierpliwie jak zawsze, podczas gdy ziemskie opóźnienia polityczne i inżynieryjne nadal kręcą się w kółko.

Być może spotkają się z nim w 2027 r. Być może nie.