Droga do przywództwa rzadko jest prosta. Dla Bookera T. Washingtona wszystko zaczęło się w szafie woźnego.

W 1872 roku wstąpił do Hampton Normal and Agricultural Institute w Wirginii. Dziś szkoła ta znana jest jako Uniwersytet Hampton. Brakowało pieniędzy. Aby pokryć wydatki, Waszyngton pracował jako woźny. Mył podłogi. Sprzątał pokoje. Wykonał ciężką pracę, której inni nie chcieli wykonywać.

To nie był tylko sposób na zarobienie na życie. Był to dowód na to, że miał prawo przebywać w przestrzeni edukacyjnej, która często wykluczała czarnoskórych uczniów.

Ukończył instytut w 1875 roku. Trzy lata. Ciężka praca fizyczna. Rygorystyczne zajęcia. Wyjechał z dyplomem i poglądem na świat, który ukształtował jego przyszłą pracę.

Potem wrócił do domu.

Malden w Zachodniej Wirginii. Jego rodzinne miasto. Nie siedział bezczynnie. Uczył przez następne dwa lata. Harmonogram był wyczerpujący. Na co dzień uczył dzieci w szkole dziennej. W nocy – dorośli. Celem była umiejętność czytania i pisania. Narzędziem jest wiedza.

Ta podwójna rola przygotowała grunt pod jego przyszłość. Widział, jak edukacja może zmienić życie ludzi na przestrzeni pokoleń. Podwaliny położono w Hampton. Praktyki rozpoczęły się w Malden.