Pamiętacie czasy, kiedy rozpoznanie twarzy stworzonej przez sztuczną inteligencję było łatwe?
Wystarczyło przyjrzeć się bliżej. Nienaturalny blask skóry. Niesamowicie gładka. Oczy, które nie patrzą w jeden punkt, czy to samo koszmarne trzecie ucho ukryte za kosmykiem włosów. Zauważyłeś to, uznałeś to za podróbkę i poszedłeś dalej.
Ta era się skończyła.
Obecnie generatory sztucznej inteligencji tworzą portrety tak przekonujące, że mózg po prostu… się poddaje. Nawet uważni obserwatorzy mają trudności z odróżnieniem rzeczywistości od wyobrażeń. Dlatego aplikacje takie jak Zoom i Tinder wymagają teraz weryfikacji biometrycznej – np. skanu siatkówki – aby mieć pewność, że osoba stojąca za zdjęciem profilowym to prawdziwa osoba. Jednak skanowanie nie zawsze jest dostępne. Możesz się szkolić.
Naukowcy mają nowy pomysł.
„Sztuczna inteligencja staje się zbyt zaawansowana”.
Tak niedawno stwierdziła Amy Dowell, profesor nadzwyczajny na Australijskim Uniwersytecie Narodowym. Wie, że stare metody już nie działają. Oszuści po prostu unikają obrazów z oczywistymi błędami, takimi jak zdeformowane uszy lub oczy z dwoma źrenicami. Ponadto monity te znikają po każdej aktualizacji oprogramowania. Wydaje się, że przegrywamy technologiczny wyścig zbrojeń.
Ale badacze nie poddali się.
Zamiast polować na mikroskopijne i krótkotrwałe błędy, nauczyli ludzi patrzeć na szerszy obraz. Nie artefakty statystyczne pozostawione przez jeden konkretny generator, ale cechy globalne, które determinują wynik sztucznej inteligencji.
Mechanizm jest prosty: modele AI są trenowane na milionach twarzy. Tworząc nową twarz, nie kopiują konkretnej osoby. Obliczają średnią matematyczną wszystkich osób w swoim zbiorze danych. Konstruują „typowe”.
Jaki jest wynik? Twarz, która porusza się w centrum wszystkiego i wszystkich.
Jest zbyt zrównoważony. Zbyt ogólne. Zbyt konwencjonalny (zwykły).
Osobno żadna z tych cech nie krzyczy podróbką. Ale łącznie? Tworzą subtelny banał. Bladość, którą ludzie odczuwają intuicyjnie.
Tanya George, badaczka zaangażowana w badanie, zauważyła, że nawet krótkie sesje szkoleniowe poprawiają dokładność rozpoznawania. Dlaczego? Ponieważ uczestnicy nauczyli się zauważać, co AI radzi sobie najlepiej, a gdzie zawodzi najbardziej.
Twarze generowane przez sztuczną inteligencję to zazwyczaj:
- Bardziej symetryczny
- Bardziej proporcjonalne
- Bardziej atrakcyjny
- Mniej wyrazisty
- Mniej indywidualna
- Mniej niezapomniany
Prawdziwe twarze są chaotyczne.
Nasza asymetria. Sposób, w jaki nasz nos jest przekrzywiony. Blizna, zmarszczka, lekkie pochylenie. Te drobne odchylenia od normy czynią nas wyjątkowymi. Sprawiają, że jesteśmy zapamiętywani. Kiedy ludzi nauczono szukać tego braku charakteru, a nie szukać niedopasowanych pierścionków, ich zdolność dostrzegania podróbek wzrosła prawie dwukrotnie.
Sztuczna inteligencja jest zazwyczaj przeciętna.
Ludzie nie. Nasze niedoskonałości nie są błędami. To jest nasz podpis. Ale patrząc na idealnie przeciętną, symetrycznie piękną twarz nieznajomego w Internecie, musisz zadać sobie pytanie: kto lub co tak naprawdę się do ciebie uśmiecha?
