NOAA (Krajowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna) właśnie opublikowała dane: Ostatnie dwanaście miesięcy w Stanach Zjednoczonych było najgorętszych w historii.
Marzec odegrał w tym kluczową rolę.
Średnia temperatura w kontynentalnych Stanach Zjednoczonych wynosiła około 10,5°C (50,9 stopnia Fahrenheita). Brzmi to całkiem zwyczajnie, dopóki nie porówna się tego z normą obowiązującą w XX wieku. Różnica? Dziewięć i trzeci stopień. Zdaniem agencji, po raz pierwszy w historii obserwacji próg dziewięciu stopni temperatury został przekroczony w ciągu zaledwie jednego miesiąca. Maksymalne wartości w ciągu dnia były jeszcze bardziej nietypowe, przekraczając średnią o ponad 11 stopni. Było tak gorąco, że średnia temperatura w ciągu dnia faktycznie przewyższała typowe wiosenne ciepło w kwietniu.
Dziesięć stanów – Arizona, Kalifornia, Teksas i kilka innych – zanotowało najgorętszy marzec w swojej historii. Alaska? Tutaj obraz jest inny. Zamiast tego był to czwarty najzimniejszy marzec od rozpoczęcia pomiarów w latach dwudziestych XX wieku.
Podczas gdy na kontynencie panował upał, Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) przyglądała się sytuacji globalnej. Na całym świecie lata 2015–2025 plasują się w gronie 11 najgorętszych lat, dla których posiadamy dane.
Czy ktoś jest zaskoczony? Ledwie. Jednak susza pogarsza sytuację.
Opady w marcu były o 1,8 cala (około 4,5 cm) poniżej normy. Dodajmy do tego suchość stycznia i lutego, a pierwszy kwartał 2026 roku stanie się najsuchszym w historii. Prawie 60% kraju dotknięte jest obecnie suszą, w porównaniu z 55% na początku marca.
A potem przyszedł kwiecień.
Okazał się trzecim najgorętszym w historii. Szczególnie dotknięty został południowy wschód. W pewnym momencie prawie cały region znalazł się w warunkach suszy. Po prostu… wszystko.
